Maraton MTB oczami fana grawitacji

2014-06-03

Zapewne każdy z Was lub przynajmniej większość przeżyła kiedyś "intensywny weekend". Dużo jazdy, spotkania ze znajomymi riderami, natura... Niedawno jeden z takich weekendów spędził wspierany przez Hope Technology Piotrek Szwedowski. Jego ostatni "Intensywny weekend" to Dirt Park Zahradka i MTB Marathon Karpacz. Polecamy lekturę i ciekawe przemyślenia ridera znanego dotąd ze świata ekstremalnego mtb jakie pojawiły się na łamach portalu MTB.pl

 

Jeszcze jesienią zeszłego roku pomysł startu w MTB maratonie dla mnie był czymś irracjonalnym. Pod koniec wakacji miałem problem z podjazdem bez postoju trasą Sulistrowice-Przełęcz Tąpadła.  Brak zimy i dużo jesiennych jazd szosówką pomogły mi ?złapać? trochę wytrzymałości. Na samym początku sezonu rozmawiałem z Kowalem (MTB-Marathon), który zaprosił mnie na start do Karpacza. Przy czym ostrzegł mnie, że Karpacz to najtrudniejsze zawody sezonu - ?100% MTB? taki był jego opis. Szybkie przeszpiegi wśród znajomych na temat poszczególnych serii maratonów i wiedziałem od razu, że MTB Marathon, czyli dobre zjazdy, to opcja najlepsza dla mnie.

 

Maraton MTB oczami fana grawitacji - Piotr Szwedowski w akcji. Foto: Bikelife.

 

Ponadto fakt, iż Karkonosze są mi szczególnie bliskie (urodziłem się tam i pierwszy raz jeździłem na mtb właśnie w Karkonoszach) przyczynił się do decyzji o starcie. Dość długo zastanawiałem się nad doborem sprzętu, lekki karbonowy hardtail z pewnością jedzie łatwiej, ale ja postawiłem na frajdę. Wybór padł na trailowego fulla Kellys Tyke 2013 - 110mm skoku do tego regulowana sztyca, freeridowe opony i czterotłokowe hamulce i platformowe pedały.  Tutaj muszę wspomnieć, że do startu nie podszedłem absolutnie w sposób sportowy czy rywalizacyjny. Najważniejsze to sprawdzić swój organizm? Nie ma co ściemniać moje ciało. Po wszystkich przejściach ma sporo ograniczeń i masę zmian zwyrodnieniowych - to jest fakt, który muszę zaakceptować. Startem w imprezie w Karpaczu chciałem udowodnić, że praca i trening nad sobą dają rezultaty. Od początku wiedziałem, że z nikim nie będę się ścigać, a walczyć będę tylko z samym sobą.

 

Maraton MTB oczami fana grawitacji - Piotr Szwedowski w akcji. Foto: Bikelife.

 

Przez zdecydowaną większość mojego kolarskiego życia treningiem dla mnie były: latanie dirtów na bmxie, przysiady ze sztangą, sprinty i plyometria - czyli tematy totalnie inne od klasycznej, wielogodzinnej górskiej wyrypy. Nie będę oszukiwać, grawitacja, fun były, są i będą dla mnie najważniejsze w jeździe. Obecnie trening wytrzymałościowy to tylko jeden z czynników, który pomaga mi utrzymać ogólną, dobra formę umożliwiająca codzienne jeżdżenie. Chciałem się po prostu sprawdzić.

 

Dalsza część na portalu MTB.pl

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixel