Piotr „Szwed” Szwedowski – wizyta w fabryce HOPE

2015-06-02

Barnoldswick to małe miasto położone w hrabstwie Lancashire, jadąc przez miasteczko nie sposób nie zauważyć fabryki Rolls Royce?a. Dwóch założycieli firmy Hope pracowało wcześniej jako inżynierowie właśnie w Rolls Royce. Siedziba Hope dzieli się na dwie części, pierwsza mniejsza to biura i pomieszczenia socjalne, druga znacznie większa to sale produkcyjne. Wizytę rozpoczęliśmy od recepcji czyli pomieszczenia poświęconemu historii marki.

 

 

 

Trudno w to uwierzyć ale pierwszy hamulec tarczowy Hope powstał w 1989! Dało mi to do myślenia jaka była przepaść pomiędzy Europą Wschodnią a Europą Zachodnią, mój pesymizm został jednak szybko skomentowany przez Alana, który powiedział jedno zdanie. ?Popatrz jaki zrobiliście ogromny postęp w tak krótkim czasie?. Przyznać trzeba, że nie sposób się nie zgodzić. Alan Weatherill pracuje w Hope od pierwszego dnia i wie o tej firmie wszystko, tym bardziej cieszył mnie fakt, że był on naszym ?przewodnikiem?. Pomieszczenia biurowe nie zajmują dużo miejsca, znacznie więcej przestrzeni przeznaczono na tak zwane zaplecze socjalne. Czuliśmy się jak w fajnym pubie, smaczków dodają przeróżne prototypy oraz eksponaty muzealne zawieszone na ścianach.

 

 

 

Największe wrażenie zrobił na mnie ?ogródek? Hope! Trudno mi jest to opisać słowami gdyż zaniemówiłem gdy zobaczyłem ten pumptrack. To bardziej dzieło sztuki niż tor rowerowy, a do tego grill, strumyczek, camper hope.

 

 

 

Fakt, że 3 dni wcześniej złamałem obojczyk był naprawdę dołujący. Nie pamiętam momentu kiedy aż tak bardzo żałowałem, że nie mogę jeździć?

 

Z pumptracka przeszliśmy wprost do hali produkcyjnej. Pierwsze pomieszczenie zajmują bloki aluminium, które dostarczone do Hope?a mają już wstępne kształty produktów. Kolejne pomieszczenie to hala główna (każda z maszyn kosztuje min. pół miliona funtów).

 

 

 

Najlepsze jest to, że projektanci pracują dosłownie za ścianą parku maszyn. To daje ogromne możliwości jeżeli chodzi o prototypy i poprawki. Taka firma na pewno jest droższa w utrzymaniu ale bije na głowę klasyczny model z agentem na Tajwanie i produkcją w Chinach. Nowy produkt może być wyprodukowany i przetestowany w laboratorium Hope dosłownie w jeden dzień a kolejnego dnia można wprowadzić poprawki. Bardzo interesował mnie czas wykonania poszczególnych produktów. Przykładowo najdłużej trwa wykonanie prawego ramienia korby (około 47min), klamka hamulcowa (cały element z cylinderkiem) to 35min. Koszt wykonywania części tą metodą jest nieporównywalnie większy od tanich odlewów stosowanych przez inne firmy z branży, o czasie już nie wspomnę.

 

 

 

Dość spore pomieszczenie przeznaczone jest na strefę testów, sprawdza się tam dokładnie każdy produkt jak i również bada się części pod kątem złamań, zerwań, wgnieceń oraz wytrzymałości na wysokie temperatury.

 

 

 

Ciekawym miejscem jest sala gdzie anodyzuje się produkty, kilkanaście bulgoczących kadzi z różnymi kolorami plus jedna malutka z kolorem zielonym tylko dla zawodników i pracowników.

 

 

 

Ostatnim pomieszczeniem przed magazynem jest ?assembly line? gdzie montuje się finalnie części.

 

 

 

Ciekawostką jest fakt, że każdy z pracowników Hope?a dostaje przynajmniej jeden rower (rekordzista ma ich siedem) zbudowany dokładnie pod wymagania danej osoby!

 

 

 

W trakcie wizyty w Hope zastanawiał mnie fakt jak to jest możliwe, że firma ta oferuje na rynku części (przykładowo hamulce), które dzieli przepaść pomiędzy konkurencją jeżeli chodzi o technologię, materiały oraz kraj produkcji a na rynku ceny są zbliżone do topowych komponentów konkurencji, które produkowane są w Chinach?

 

 

 

Z pewnością miły jest dla mnie fakt, że już trzeci sezon jeżdżę w teamie Hope

Piotr Szwedowski

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixel